Moje ostatnie dwa miesiące, czyli MSKPU i moja słaba organizacja czasu

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że aż tak trudno będzie mi pisać bloga w trakcie szkoły. Naturalnie zdawałam sobie sprawę już wcześniej, że mam problem z organizacją swojego czasu, ale nie wiedziałam, że aż taki. ;D

Po pierwsze, co się stało, że mnie nie było?

Pewnie nie wiecie, ale w tej chwili jestem na trzecim roku psychologii, więc to rok przełomowy- jak minie to już mam z górki. ;) Wymaga to ode mnie zaangażowania i masy pracy, ponieważ mam zamiar w czerwcu z egzaminów mieć wyniki, które pozwolą mi uzyskać stypendium naukowe. Do tego wszystkiego spełniam swoje marzenia..
Od września rozpoczęłam naukę w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie na kierunku "projektowanie ubioru". Zawsze wiedziałam, że swoją przyszłość chcę wiązać z modą i właśnie z tego powodu też powstał ten blog, ale jakoś nigdy nie pomyślałam, że ja, zwykła dziewczyna mieszkająca na wsi w ogóle może pomyśleć o karierze projektanta.. Cóż, bałam się nawet spróbować.

Los chciał, że w kwietniu tego roku dostałam dotację z Urzędu Pracy na założenie działalności gospodarczej i mimo że sam zawód, który był wpisany we wniosku jako główne źródło dochodu określony był jako ''doradca ds. wizerunku'', tak stwierdziłam, że warto zaryzykować i dosłownie napisałam, że swoją przyszłość planuje w branży modowej i chciałabym kiedyś założyć własną markę. Mimo że w tamtej chwili nie miałam żadnego doświadczenia i nie potrafiłam za bardzo nawet szyć na maszynie. Napisałam całą prawdę, dosłownie. W sprzęcie, który chciałam kupić wpisałam dwie przemysłowe maszyny do szycia, stębnówkę i owerloka. Jak to się mówi, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, czy jakoś tak... a ja wypiłam.  Ku mojemu zdziwieniu, w pozytywnej odpowiedzi na mój wniosek napisane było, że mogę kupić obie!


Kiedy już kupiłam maszyny, na które w innych warunkach nie byłoby mnie stać, stwierdziłam, że pójdę za ciosem i dalej będę inwestować w siebie. Kolejnym krokiem było MSKPU.

Moje wrażenia po pierwszym miesiącu szkoły...

Są niewyobrażalnie pozytywne!

Od strony praktycznej: placówka ta nie jest uczelnią wyższą tylko szkołą policealną. Okres nauki obejmuję dwa lata i zakończony jest pokazem dyplomowym na evencie, który jest dośc popularny w social media. Zanim jeszcze zdecydowałam się na to, że pójdę do szkoły mody kilkakrotnie widziałam fragmenty pokazu, albo same zdjęcia na instagramie czy facebooku, więc wiedziałam już pokrótce jak to wygląda.

Miesięczne czesne w MSKPU to koszt 560 zł. Szczerze to nie dużo patrząc na ilość i jakość zajęć które oferuje szkoła. Gorzej to wygląda, kiedy podliczymy pieniądze wydane w trakcie tych dwóch lat, a o których większość ludzi chcących realizować się w tej dziedzinie nie myśli.

Rozpoczynając szkołę musisz zaopatrzyć się w materiały, czyli tkaniny i dzianiny na których będziesz realizował zadania obowiązkowe, a także potrzebne będą one Ci to ewentualnego odszywania swoich projektów, czy do udziału w konkursach.
Kolejną rzeczą jest masa, dosłownie masa przyrządów do rysowania i projektowania, tj. podstawowe bloki, kartki do promarkerów, szkicownik przynajmniej jeden, ołówki, linijka czy ekierka, teczki i oczywiście promarkery czy inne tego typu flamastry, kredki czy farby akwarelowe. Każdy promarker to koszt min. 10,90 zł i szczerze? Trudno jest bez nich robić naprawdę zadowalające projekty i z tego co już widzę większość studentów prędzej czy później próbuje je kupić, nawet na raty. ;)

Sama lokalizacja MSKPU od tego roku szkolnego jest w pewnym sensie luksusowa, ponieważ mieści się ona przy ulicy Okólnika 11A, jakieś 200-300 m od ul. Nowy Świat. Z takich ciekawostek, w tym samym budynku mieszka wiele polskich gwiazd show biznesu.

Zajęcia w szkole? Jak to powiedziała jedna z moich nowych koleżanek: nie ma zajęć niepotrzebnych. Uczymy się szycia, materiałoznawsta, konstrukcji odzieży, projektowania razy dwa (z dwoma różnymi prowadzącymi, które mają odmienne podejście do tematu), a także historii sztuki i rysunku żurnalowego. Zajęcia odbywają się codziennie i naprawdę każdego dnia czuje, że wiem i potrafię więcej i ciągle widzę progres, choć chodzę tam dopiero 1,5 miesiąca!

Nie wiem jak będzie za rok, nie wiem jak będzie za dwa lata, ale w tej chwili mam wrażenie, że rozpoczęcie nauki w MSKPU to była najlepsza decyzja jaką ostatnio podjęłam.

(typowe szkolne sejfie, może nie jest nawet ładne, ale musiało się tu znaleźć)
Dlaczego tak długo nic nie pisałam? Bo tak naprawdę nie spodziewałam się, że w tej szkole będzie aż tyle roboty! Przez 6 tygodni praktycznie nie robiłam nic innego, tylko każde dnia rysuje, projektuje, wyliczam kąty bluzek czy spódnic i nawet kiedy jadę autobusem, to w głowie kombinuje czy mogłabym coś jeszcze poprawić w najnowszej kolekcji i zastanawiam się jak wszystkie te czynności pomieścić w dwudziestoczterogodzinnej dobie. Oprócz nauki w MSKPU si studiowania psychologii,  w weekendy wykonuje makijaże na klientkach i mam życie prywatne, którego w ciągu tygodnia jest coraz mniej.

Ale podoba mi się to (i tak, wiem, że nie zaczyna się zdania od ''ale'' ;)). Lubie życie jakie w tej chwili prowadzę. Może i nie mam czasu, ale realizuje się w 100% i wreszcie czuje, że jestem sobą i robię to czego naprawdę pragnę.

P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, ale mój aparat padł i wszystkie zdjęcia są robione telefonem. :(

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

OOTD #1

Rodzaje spodni: Jeansy (Garderoba w kilku słowach cz.1)

Co z lumpeksem?