Co z lumpeksem?
Mamy rok 2018, czas w którym robienie zakupów w lumpeksach, szmateksach, second-handach, lumpach (jak kto woli) przestało być powodem do wstydu. Sama instytucja lumepksów jest tak naprawdę bardzo młoda, ponieważ pierwsze sklepu z używaną odzieżą w Polsce powstały dopiero w PRL-u, natomiast w ogóle punkty tego typu zaistniały w zachodniej Europie w latach 60. XX wieku. Krótki czas w którym to second-handy zdążyły być traktowane pogardliwie, kontrowersyjnie, z rezerwą, aż wreszcie stały się "towarem" pożądanym.
Myślę, że dla większości mniej zamożnych osób jest to piękny czas. Osobiście czuje się uwolniono choćby z jednego stereotypu, który mimo wszystko nie jednej osobie spędzał sen z powiek. ;) Ile to razy słyszeliśmy historię, że wstyd wejść do sklepu tego typu, że trzeba się ukrywać pod kapturem szerokiej bluzy, lub po prostu jechać do lumepksu w innym mieście, żeby przypadkiem nie spotkać jakiegoś znajomego na ulicy.
Większość z nas czuje ulgę. Nadszedł czas na wolność!
Wolność zakupów w lumpeksie w dużej mierze została przyznana przez blogerów i youtuberów modowych. Sam fakt, że w sieci pojawia się coraz większa ilość haulów lumepksowych i po prostu coraz częściej się o tym mówi, wpływa znacząco na opinię młodych ludzi na temat tych sklepów.
Nie tylko lumepksy stacjonarne cieszą się pewnego rodzaju popularnością, jako że żyjemy w XXI wieku używana odzież opanowała też internet. Na pewno słyszeliście o aplikacji Vinted, w której każdy może wystawić na sprzedaż jakieś swoje używane i niepotrzebne już rzeczy i nie tylko kupować od innych, ale i samemu przy tym zarobić. Na facebooku pojawia się również wiele grup tego typu, jednak tam dużo trudniej znaleźć to co tak naprawdę nas interesuje, ze względu na brak filtrów i często słabą jakość zdjęć. Jednak jeśli chcesz kupić coś z drugiej ręki, dostępność różnych źródeł znacząco Ci to ułatwi.
Jeśli chodzi o mnie, to przekonałam się do second-handów dopiero jakieś 2 lata temu. Wcześniej wstydziłam się choćby wejść po schodkach, które prowadziły do lumpeksu. Pamiętam jeszcze czasy szkolne, kiedy to każda osoba, która chodziła w używanych rzeczach miała pewnego rodzaju metkę, która określała, że jest gorsza.
Wiadomo, z czasem dorastamy i patrzymy na pewne sprawy z innej perspektywy, nasze rozstępy na ciele przestają nas przerażać, wychodzimy na miasto w końcu bez makijażu, a także zaczynamy robić zakupy w lumpeksach. Czas zmienia nas nie tylko fizycznie, ale w przeważającym stopniu psychicznie.
Stąd też nie wstydzę się pokazać Wam co udało mi się kupić w lumpeksie w zeszłym tygodniu, a wręcz jestem dumna, bo uważam zakupy za udane, tak więc zapraszam do oglądania!
Zakupy robiłam w moim rodzinnym mieście w Tarczynie. Jest tam mały lumpeks na rynku, który cieszy się dużym zainteresowaniem głównie wśród starszych mieszkańców. Dlatego też jest to idealne miejsce na zakupy dla osoby mojej postury! Mam 158 cm wzrostu i 62 cm w tali.. Nawet nie wyobrażacie sobie jak trudno w tej chwili zrobić mi zakupy w sieciówkach. Nawet rozmiar 34 jest dla mnie za mały, jedynie górna część odzieży się na mnie nadaje.
Skoro głównym klientem mojego lumpeksu są panie po sześćdziesiątce, to wszystkie małe rozmiary zostają na wieszakach i naprawdę mam w czym przebierać. ;)
W tym second-handzie każdy ciuch ma swoją indywidualną cenę, nie funkcjonuje tam sprzedaż na wagę.
Jeansowa spódnica TopShop
Muszę przyznać, że jestem z niej bardzo zadowolona. Rozmiar co prawda to 36, ale z bluzką za pasem (bo tak właśnie noszę większość spódnic) zjeżdża mi trochę z talii na brzuch, ale nie tak, żeby rzucało się to w oczy. ;)
Jest bardzo wygodna i zapinana na napy. Krój bardzo młodzieńczy, więc raczej nie założyłabym jej na randkę, ale na szybkie zakupy spożywcze jak najbardziej. :D
Cena: 12 zł.
Sweterek w kropki Mango
Kolejną rzeczą, którą chciałabym Wam pokazać jest ten piękny sweterek w kropki firmy Mango. Ja jestem zakochana! Idealny dekolt, który wydłuży moją sylwetkę kiedy założę go do zwykłych jeansów, no i ten kolor! Majstersztyk.
Mimo, że metka z nazwą marki i rozmiarem jest dość sfatygowana (ciekawe słowo), to sam sweterek nie ma żadnych skaz, jest w bardzo dobrym stanie.
Cena: 15 zł.
Spódnica ołówkowa BIK BOK
Przyznaje, zdjęcia są naprawdę słabej jakości jeśli chodzi o ten produkt, ale mój aparat nie chciał współpracować, kiedy chciałam zrobić zdjęcie czegokolwiek w czarnym kolorze na białym tle.
Jednak coś tam widać.
Spódnica ołówkowa z dżerseju, również w bardzo dobrym stanie, żeby nie powiedzieć idealnym. Z pewnością pojawią się jakieś stylizację na bloga z użyciem tej spódnicy, tak, żebyście mogli zobaczyć ją w pełnej okazałości. Przy moim wzroście sięga mi delikatnie za kolana, jednak co ciekawe, jest ona wciąż w sprzedaży na zalando.pl i kosztuje tam 84 zł, TU macie do niej link. ;)
Cena: 13 zł
Jeansowe rurki FB Sister
Cierpnie na permanentny deficyt jeansów, dlatego właśnie musiałam je kupić. Mam statystycznie 4 razy więcej spódnic niż spodni. Nie pytajcie mnie skąd się to bierze, po prostu tak jest. ;)
Z tego co się orientuje to spodnie tej firmy są sprzedawane w sklepach New Yorker, nie pamiętam jak jest z innymi sieciówkami. Wiadomo, nie jest to najwyższej klasy jeans, jednak za taką cenę nie kupie spodni w żadnym normalnym sklepie, więc i one wylądowały w moim koszyku.
Metka znowu trochę zdewastowana, jednak same spodnie nie mają widocznych oznak noszenia.
Cena: 18 zł
Denim Miss Selfridge
Kolejne spodnie, które udało mi się upolować w tarczyńskim lumpeksie, to czarne jeansy z przetarciami. Mówiąc szczerze, te przetarcia niekoniecznie do mnie trafiają, wydają mi się ogólnie złym pomysłem przy spodniach z takiego materiału, ponieważ wychodzą w nich jasne nitki, jak widzicie na zdjęciu i nie wygląda to zbyt estetycznie.
Jednak zdecydowałam się na zakup tych spodni, ponieważ jeśli dogram do tego odpowiedni sweter w kolorze tych niteczek, to wydaje mi się, że uda mi się obronić ten mankament. Nie chce mi się za bardzo łatać tych dziur i bawić się w ich przerabianie, więc pewnie po prostu zostawię je w ten sposób. ;)
Cena: 18 zł
Skort Miss Selfridge
Skort to nazwa spodenek, które posiadają z przodu nakładkę materiału, upodabniającą je do spódnicy. W tym sezonie jest to dość często powtarzający się trend, spotkałam się z nim w kilku sieciówkach.
Spodenki są z grubszego materiału, podchodzącego prawie pod jesienny, ale idealnie się na mnie układały, więc nie mogłam ich zostawić w tym sklepie. ;) Bez oznak zniszczenia, bardzo dobrze wyprofilowana talia, więc jestem zadowolona.
Cena: 12 zł
Koszula H&M
Tę koszulę bez rękawów zna chyba każda osoba, która przynajmniej dwa razy w roku odwiedza sklepy H&M. Model ten pojawia się co roku w kolekcji od kilku ładnych lat i wciąż jest chętnie kupowany przez klientki.
Bardzo prosty krój, minimalistyczny, idealnie zastępuje w okresie letnim koszule z długim rękawem i daje nam zdecydowanie więcej luzu.
Przyznam szczerze, że nie była mi ona niezbędna do życia, bo coś bardzo subiektywnie mi się w niej nie podoba, ale kosztowała grosze.. więc ją wzięłam. ;)
Cena: 4 zł
Spódnica mini Cubus
Minimalistyczny granatowy (choć na zdjęciu niestety wygląda jak czarny...) klasyk, tak najłatwiej określić tą spódnicę. Może i mam już ich dużo, ale nigdy za wiele prostych ubrań. Idealna i do eleganckiej bluzki, koszuli, czy nawet do sportowej bluzy z kapturem.
Stan bardzo dobry, materiał to dzianina.
Cena: 10 zł
To już koniec moich ostatnich zakupów, mam nadzieje, że podobał Wam się ten post. ;)
Lubicie zakupy w lumpeksach?

Komentarze
Prześlij komentarz