Kursy stylizacji w Akademii Stylu w Warszawie- subiektywna opinia

Początek roku jest zawsze czasem zmian, w moim przypadku również osobistego rozwoju. Kiedy wszyscy ustalają listę postanowień noworocznych, ja ustalam listę rzeczy, które muszę zrobić, żeby stać się jeszcze lepszą, mądrzejszą wersją siebie.
W liście tej pojawiają się również tematyki kursów i zawodów, które w przyszłości chciałabym opanować. Początek 2018 roku stał się tym samym dla mnie rokiem stylizacji, personal shoppingu i układanek modowych.


Czy było warto? 
Co robiliśmy na kursie? 
Jakie są wady i zalety kursów?
Atmosfera akademii?
Profesjonalizm?

Na te i inne pytania postaram się pokrótce odpowiedzieć.


PODSTAWOWY KURS STYLIZACJI 

Sam fakt, że Akademia Stylu mieści się na 17 piętrze w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie robi już wrażenie. Miejsce w którym odbywały się zajęcia jest tak naprawdę małą częścią Akademii Fotografii, który dosłownie gra tam pierwsze skrzypce, a sama Akademia Stylu mieści się dosłownie tam gdzie prowadzący zajęcia, nie ma wyznaczonej strefy oddzielającej nas od fotografów.

Koszt podstawowego kursu stylizacji to 890 zł i trwa on cały miesiąc. Spotkania odbywają się dwa razy w tygodniu, każde spotkanie trwa mniej więcej 3 godziny wieczorne, np 18-21:00.

Więcej teoretycznych informacji dowiecie się pod linkiem: KURS PODSTAWOWY 

Co właściwie dzieje się na takim kursie?

Podstawowy kurs wyróżniał się dużą ilością teorii. Pamiętam, że zajęcia rozpoczęłyśmy od historii mody, później uczyłyśmy się jak rozpoznać rodzaj sylwetki i co właściwie pasuje do każdego z tych rodzajów, co powinny zakładać określone typy kobiet, a czego unikać. Na kolejnych zajęciach mówiłyśmy także o analizie kolorystycznej, o określeniu typu urody używając czterech pór roku, uczyłyśmy się jak w praktyce określać dane typy.
Był również wykład o dodatkach w ubraniu, o tym jakie mają znaczenie, a także o proporcjach w sylwetkach i łączeniu wzorów i kolorów.

Zajęcia bardziej praktyczne odbywały się w galerii Złote Tarasy, tam chodząc po sieciówkach układałyśmy stylizacje dla siebie i dla koleżanek z grupy uwzględniając ich analizę kolorystyczną i typ sylwetki.


Kończąc kurs udałyśmy się do showroomu na placu Unii Lubelskiej, gdzie przy początkującej pani fotograf układałyśmy ekstrawaganckie stylizacje, których wartość była zdecydowanie większa niż tych za 300 zł w Reserved. ;)


Sama prowadząca kursy, czyli Iwona Jankowska jest bardzo miłą i towarzyską osobą, dzięki niej atmosfera na zajęciach zawsze była luźna i przyjemna, dziękuję za to!

Niestety ze względu na kompletny brak profesjonalizmu ze strony początkującej pani fotograf, żadna z nas nigdy nie zobaczyła swoich zdjęć. Kontakt z panią fotograf został zerwany wraz z jej wyjściem z showrooma.


ZAAWANSOWANY KURS STYLIZACJI

Po zakończeniu podstawowego kursu nie czekałam zbyt długo na kolejne edycje, ale od razu za dwa dni poszłam za ciosem udając się na kolejny etap kursu.

W tym przypadku kurs kosztuje już 1030 zł i odbywa się również przez miesiąc, jednak raz w tygodniu po 6 godzin, w moim przypadku był to piątek od 10 do 16:00.

Więcej informacji o kursie znajdziecie pod linkiem: ZAAWANSOWANY KURS

Co robiłyśmy na kursie?

Na pierwszych zajęciach znów było dużo teorii, niestety większość tematów poruszanych przez prowadzącego była mi już dobrze znana. Tego dnia układałyśmy również stylizacje z ubrań, które były w sali. Cóż.. wieszak z ubraniami był na poziomie najgorszego lumpeksu w mieście i naprawdę nie było łatwo ułożyć z tego coś sensownego. Później natomiast miałyśmy odnowić i skompletować listę zakupów dla klientki, przy czym ubrania w ''jej'' szafie, to był wieszak z ubraniami na którym pracowałyśmy wcześniej, więc naturalnie większość z tych ubrań poszło do 'kosza'.
Powiem szczerze, że po tych pierwszych zajęciach czułam pewnego rodzaju niesmak, ponieważ miałam wrażenie, że nic nowego nie udało mi się tego dnia dowiedzieć.

Na kolejnych zajęciach uczyłyśmy się tworzyć moodboardy i muszę powiedzieć, że to było coś ciekawego! Nie spodziewałam się, że będzie mi to aż tak potrzebne w przyszłych projektach, ale nawet konto na instagramie można budować inspirując się własnych moodboardem, więc jak najbardziej polecam zagłębić się w tematykę. Szukałyśmy też ciekawych stylizacji na pintereście i komentowałyśmy je. Jak dla mnie te zajęcia były bardzo sensowne i wspierające.

Trzecie zajęcia.. i zaczęły się schody. To miała być nasza pierwsza praca samodzielna, więc tworzenie stylizacji i pierwsza sesja zdjęciowa! Cóż, przyznam się szczerze, że w tym okresie z pieniędzmi w moim domu było bardzo krucho, więc cała stylizacja, którą stworzyłam opierała się na mojej i siostry szafie. Może nie jest niesamowita, inspirująca i zapierająca dech w piersiach, ale w tamtym momencie nie było stać mnie na nic lepszego i droższego.
Same byłyśmy na siebie modelkami, więc w gruncie rzeczy sporo czasu straciłyśmy na makijaże i ubieranie się. Potem niestety kiedy sesja trwała, dziewczyny które w tym czasie nic nie robiły po prostu siedziały i czekały. Niestety, zmarnowanych kilka godzin życia, za które tak naprawdę sporo zapłaciłam. ;)
Ponizej kilka zdjęć z sesji. Bez mojej ingerencji, takie właśnie zdjęcia dostałam.




fot. pozwólcie, że nie napisze, kto był fotografem na sesjach, ze względu na dalszą część tego posta.
modelka: Karolina Trzmielewska

W tym miejscu pragnę podziękować bardzo Karolinie bo naprawdę doceniam to jak bardzo się starała, żeby zdjęcia jakoś wyglądały. I przepraszam za za małe buty. ;D

Za tydzień odbyła się sesja egzaminacyjna, sesja ostatnia. Właściwie cały dzień trwało przygotowywanie modelek i ubrań do zdjęć i tu właśnie największy klops kursu. Sesja się odbyła, jak najbardziej, ale nigdy nie zobaczyłam efektów mojej pracy. Brak profesjonalizmu ze strony fotografa trochę mnie zadziwił, ponieważ pisałam kilkakrotnie z prośbą o przesłanie zdjęć, jednak nigdy ich nie dostałam. Fotograf zawsze odpisywał, że nie ma go w domu, bądź nie ma internetu, a kiedy raz ja zapomniałam napisać w wyznaczony wcześniej dzień, wyświetlił wiadomość i nie raczył nawet wysłać emotikony. Także, sesja egzaminacyjna, w którą włożyłam naprawdę dużo pracy nigdy nie została przeze mnie obejrzana. Przykre, no ale cóż, nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy tego chcieli.


OGÓLNA OPINIA

Muszę przyznać, że trochę nowych rzeczy nauczyłam się na tym kursie, głównie na podstawowym i naprawdę jestem zadowolona z tego, że mogłam inaczej spojrzeć na mode, a także na mój własny styl. Przestałam bać się łączenia ubrań w dowolny sposób, nieszablonowy i dzięki temu uzyskałam wiele stylizacji z własnej szafy, których wcześniej nie dostrzegałam.

Jednak po drugiej stronie szali stoi marnotrawstwo mojego czas, głównie na kursie zaawansowanym. Zapłaciłam nawet więcej niż za kurs podstawowy, a miałam wrażenie, że nic takiego nie wniósł ten kurs w moje życie, a także niestety spotkałam się z brakiem profesjonalizmu, którego nienawidzę.

Największy plus tego kursu to na pewno samo miejsce w którym możemy pracować, a także posiadanie certyfikatu i zaświadczenia zawodowego.  Dodatkowo atmosfera, którą wprowadzała prowadząca zajęcia była bardzo przyjemna, za to również daje dodatkowe punkty.

Czy warto?
Z perspektywy czasu na pewno warto iść na podstawowy kurs stylizacji i myślę, że z czystym sumieniem jestem w stanie ten kurs Wam polecić.
Jesli natomiast chodzi o kurs zaawansowany.. cóż, jeśli krucho u Ciebie z kasą to odpuść sobie, może naprawdę uda Ci się wykorzystać te pieniądze na coś bardziej sensownego. ;)

A Wy kończyliście lub chcielibyście skończyć podobne kursy? Dajcie proszę znać co myślicie o takiej formie rozwoju. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

OOTD #1

Rodzaje spodni: Jeansy (Garderoba w kilku słowach cz.1)

Co z lumpeksem?