Some sun

Czy moda musi być droga? Cóż, pewnie musi. Skąd w innym wypadku czerpałyby dochody największe domy mody na świecie? Dlaczego jeśli masz wybór i możliwości kupisz pasek Gucci za 1300 zł, a nie ten chociażby z Ochnika za 150 zł, albo nawet zwykły pasek z Sinsey za 15 zł?
Pierwszym powodem na pewno jest jakość, której nie można odmówić żadnej rzeczy od projektantów. Prawdziwa skóra i piękne metalowe klamry wyciągnięte żywcem z najpopularniejszych kont na instagramie.
Właśnie.. drugim powodem wyboru dobra luksusowego z pewnością jest sama renoma marki, to w jaki sposób podkreślamy swój status pokazując się z torebką Versace czy Prady. Dodając zdjęcie w social media w butach Balenciagi jesteśmy bliżej do osiągniętego ideału życia, za którym przecież wciąż podążamy.
Kiedyś z pewnością napisze oddzielny post w którym porównam czym dokładnie różni się przedmiot markowy od tego z sieciówki i dlaczego wciąż tak bardzo ich pragniemy, jednak o tym później. Może opisze również swoje podejście do osiągania życia wykreowanego przez social media i subiektywne konsekwencje takiego zachowania.

Teraz wróćmy do pierwszego pytania, ale podejdźmy do niego trochę inaczej. Czy moda musi być droga? Musi być droga, ale może być tania. Paradoks? No cóż, moda i jej rozumowanie jest pełne paradoksów. A więc i ja, nie posiadając wystarczających środków finansowych na zakupy w Louis Vuitton, przedstawię Wam stylizację, która należy do tych bardzo tanich, ale moim zdaniem wyglądających wystarczająco dobrze, żeby nie wstydzić się w niej pokazać na ulicy. ;)



Typowy casual w jasnych barwach. Spodnie 3/4 to vintage, dostałam je od mamy i jeśli dobrze pamięta to mają około 10 lat. Serio, można założyć tak stare spodnie i wyglądać dobrze.


Bluzka jest szyta przeze mnie. Krój standardowy, oparty na gotowym wykroju z internetu. Chciałam mieć zwykły, elegancki T-Shirt, który nie zniszczy się po dwóch praniach- no i mam.



Katana jeansowa to również forma dziedziczenia. ;) Tym razem od przyjaciółki. Historia kurtki nie jest mi dokładnie znana, ale podobną można kupić w lumpeksie za kilkanaście złotych.
Różowe okulary przeciwsłoneczne to zakup o wartości 9,99 zł w sieciówce Sinsey.


Plecak to zakup na targowisku na ulicy Bakalarskiej w Warszawie. Każdy warszawiak mieszkający w dzielnicy Włochy czy Ochota dobrze zna to miejsce. Cóż, pewnie nie ma czym się chwalić, jeśli robi się zakupy w taki miejscu, jednak kiedy trzeba kupić błękitny plecak za 40 zł- jest to idealne miejsce do zrealizowania zadania.


Najdroższy zakup z całej stylizacji to oczywiście buty Nike. Ich cena o 219 zł. Krój bardzo klasyczny i nadający się do sportowych, jak również eleganckich stylizacji.


Kolczyki to klasyczne metalowe koła średnich rozmiarów. Kupiłam je w butiku z dość tanią biżuterią, o nazwie Bijou Brigitte za 35 zł, jednak mogę się mylić.


Srebrny naszyjnik z krzyżem kupiłam w tym samym butiku co kolczyki, jednak ten jest już z prawdziwego srebra i kosztuje 120 zł.



Cóż, cała stylizacja jest dość prosta, jednak ma w sobie coś, co pozwala mi ją uważać za udaną. Mam nadzieje, że i Wam przypadnie do gustu.

A Wy często nosicie używane ubrania? Niedługo pewnie przedstawię jakiś haul lumpeksowy, w którym postaram się pobić rekord najniższej ceny za całą stylizację.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

OOTD #1

Rodzaje spodni: Jeansy (Garderoba w kilku słowach cz.1)

Co z lumpeksem?